Przejdź do treści

Twierdzenie o wartości pośredniej (własność Darboux)

Twierdzenie o wartości pośredniej

Jeśli funkcja ff jest ciągła na przedziale ⟨a,b⟩\langle a, b \rangle, to przyjmuje na nim każdą wartość pośrednią między f(a)f(a) a f(b)f(b): dla każdego uu między f(a)f(a) i f(b)f(b) istnieje c∈⟨a,b⟩c \in \langle a, b \rangle takie, że

f(c)=u.f(c) = u.

Najczęściej używana wersja (Bolzano): jeśli f(a)f(a) i f(b)f(b) mają różne znaki, to gdzieś pomiędzy istnieje miejsce zerowe:

f(a)⋅f(b)<0⟹∃ c∈(a,b): f(c)=0.f(a) \cdot f(b) < 0 \quad\Longrightarrow\quad \exists\, c \in (a, b): \ f(c) = 0.

Co mówi twierdzenie

Intuicja jest prosta: funkcja ciągła nie potrafi przeskoczyć żadnej wartości. Jeśli rano temperatura wynosiła −2∘-2^\circC, a w południe +7∘+7^\circC, to w którymś momencie musiała wynosić dokładnie 0∘0^\circC. Jeśli wykres zaczyna się pod osią, a kończy nad nią, to gdzieś oś przecina - nie może jej „przefrunąć”.

a b c x y f(a) < 0 f(b) > 0
Funkcja ciągła zaczyna pod osią OX, kończy nad nią - więc gdzieś po drodze musi mieć miejsce zerowe c.

Brzmi jak oczywistość - i właśnie dlatego jest ciekawe, że wymaga dowodu. W dowodzie pracują oba założenia: ciągłość funkcji i to, że działamy na liczbach rzeczywistych. Zabierz którekolwiek, a twierdzenie się zawali (kontrprzykłady niżej).

Dowód

Pokaż dowódUkryj dowód

Dowodzimy wersji z miejscem zerowym; wersja ogólna wynika z niej natychmiast - wystarczy zastosować ją do funkcji g(x)=f(x)−ug(x) = f(x) - u.

Załóżmy f(a)<0<f(b)f(a) < 0 < f(b). Dowód jest konstrukcją - to metoda bisekcji, czyli systematyczne połowienie przedziału.

Krok 1. Połowimy przedział. Niech m=a+b2m = \tfrac{a+b}{2}. Sprawdzamy znak f(m)f(m):

  • jeśli f(m)=0f(m) = 0 - koniec, znaleźliśmy c=mc = m;
  • jeśli f(m)>0f(m) > 0, bierzemy lewą połowę ⟨a,m⟩\langle a, m \rangle (na jej końcach znaki się różnią);
  • jeśli f(m)<0f(m) < 0, bierzemy prawą połowę ⟨m,b⟩\langle m, b \rangle.

Krok 2. Powtarzamy w nieskończoność. Otrzymujemy zstępujący ciąg przedziałów domkniętych

⟨a1,b1⟩⊇⟨a2,b2⟩⊇⟨a3,b3⟩⊇…\langle a_1, b_1 \rangle \supseteq \langle a_2, b_2 \rangle \supseteq \langle a_3, b_3 \rangle \supseteq \ldots

o dwóch własnościach: na lewym końcu funkcja jest zawsze ujemna, na prawym dodatnia, a długość nn-tego przedziału wynosi b−a2n\tfrac{b-a}{2^n} - dąży do zera.

Krok 3. Wskazujemy punkt cc. Z zasady zstępujących przedziałów Cantora przecięcie wszystkich tych przedziałów jest niepuste, a skoro długości dążą do zera - jest jednym punktem cc. To jedyne miejsce w dowodzie, gdzie korzystamy z zupełności liczb rzeczywistych.

Krok 4. Pokazujemy, że f(c)=0f(c) = 0. Przypuśćmy, że f(c)>0f(c) > 0. Z ciągłości funkcja jest dodatnia w całym pewnym otoczeniu punktu cc. Ale w tym otoczeniu mieszczą się (od pewnego miejsca) całe przedziały ⟨an,bn⟩\langle a_n, b_n \rangle, a każdy z nich ma lewy koniec z f(an)<0f(a_n) < 0 - sprzeczność. Tak samo odpada f(c)<0f(c) < 0. Zostaje

f(c)=0.■f(c) = 0. \qquad \blacksquare

Kontrprzykłady - po co każde założenie

Bez ciągłości. Cena biletu w zależności od wieku: do 1818 lat 1010 zł, od 1818 lat 2020 zł. Funkcja skacze z 1010 na 2020 i nigdy nie przyjmuje wartości 1515. Jeden skok wystarczy, by wartości pośrednie przepadły.

Bez zupełności. Weźmy f(x)=x2−2f(x) = x^2 - 2 na przedziale ⟨1,2⟩\langle 1, 2 \rangle, ale tylko dla xx wymiernych. Funkcja jest ciągła, f(1)=−1<0f(1) = -1 < 0, f(2)=2>0f(2) = 2 > 0 - a miejsca zerowego brak, bo jedynym kandydatem jest 2\sqrt{2}, które nie jest liczbą wymierną. Wykres „przecieka” przez dziurę w osi liczbowej. Twierdzenie o wartości pośredniej jest więc w istocie twierdzeniem o tym, że prosta rzeczywista nie ma dziur.

Twierdzenie odwrotne jest fałszywe. Funkcja może przyjmować wszystkie wartości pośrednie i nie być ciągła - np. f(x)=sin⁡1xf(x) = \sin\tfrac{1}{x} dla x≠0x \neq 0 z f(0)=0f(0) = 0. Własność przyjmowania wartości pośrednich nazywa się własnością Darboux i jest słabsza od ciągłości. Co ciekawe, ma ją każda pochodna - nawet nieciągła (to twierdzenie Darboux).

Zastosowanie 1 - metoda bisekcji

Dowód jest algorytmem: połowienie przedziału to najprostsza metoda numerycznego szukania pierwiastków. Policzmy 2\sqrt{2} jako miejsce zerowe f(x)=x2−2f(x) = x^2 - 2:

Każdy krok podwaja dokładność (jeden bit): po 1010 krokach przedział ma długość 1210<0,001\tfrac{1}{2^{10}} < 0{,}001, po 2020 - mniej niż jedną milionową. Bisekcja jest wolniejsza od metody Newtona, ale niezawodna: wymaga tylko ciągłości i różnych znaków na końcach.

Zastosowanie 2 - wielomian nieparzystego stopnia ma pierwiastek

Każdy wielomian stopnia nieparzystego ma co najmniej jeden pierwiastek rzeczywisty.

Krok 1. Dla dużych xx o znaku wielomianu decyduje najwyższa potęga: przy x→+∞x \to +\infty wielomian (o dodatnim współczynniku wiodącym) jest dodatni, przy x→−∞x \to -\infty - ujemny, bo nieparzysta potęga zachowuje znak argumentu.

Krok 2. Istnieją więc punkty a<ba < b z f(a)<0<f(b)f(a) < 0 < f(b), a wielomian jest ciągły - miejsce zerowe istnieje. ■\blacksquare

Dla stopni parzystych to nieprawda: x2+1x^2 + 1 nie ma pierwiastków rzeczywistych. Ten kontrast jest zresztą echem twierdzenia Abela-Ruffiniego: pierwiastek równania piątego stopnia zawsze istnieje (m.in. dzięki twierdzeniu o wartości pośredniej), choć nie zawsze da się go zapisać wzorem.

Zastosowanie 3 - chwiejący się stół

Kwadratowy stół chwieje się na nierównej podłodze: trzy nogi dotykają ziemi, czwarta wisi. Wystarczy obrócić stół (mniej niż o ćwierć obrotu), by stanął pewnie na wszystkich czterech nogach.

Szkic rozumowania: dociskając trzy wybrane nogi do podłoża, mierzmy „szczelinę” g(θ)g(\theta) pod czwartą nogą w zależności od kąta obrotu θ\theta. Można pokazać, że po obrocie o 90∘90^\circ rola nóg się zamienia i wielkość, która była dodatnia, staje się ujemna (noga musiałaby wejść pod podłogę). Funkcja gg jest ciągła (podłoga bez uskoków), więc gdzieś po drodze g(θ)=0g(\theta) = 0 - i to jest położenie, w którym stół stoi stabilnie. Praktyczne? Tak - kręcenie chwiejącym się stolikiem w kawiarni naprawdę działa.

Zastosowanie 4 - temperatura na antypodach

W każdej chwili istnieją na równiku dwa punkty położone dokładnie naprzeciw siebie, w których temperatura jest identyczna.

Krok 1. Niech T(θ)T(\theta) będzie temperaturą w punkcie równika o długości geograficznej θ\theta. Zdefiniujmy różnicę względem antypodu:

g(θ)=T(θ)−T(θ+180∘).g(\theta) = T(\theta) - T(\theta + 180^\circ).

Krok 2. Zauważmy, że

g(θ+180∘)=T(θ+180∘)−T(θ+360∘)=−g(θ).g(\theta + 180^\circ) = T(\theta + 180^\circ) - T(\theta + 360^\circ) = -g(\theta).

Jeśli więc gg nie jest tożsamościowo zerem, to w punktach θ\theta i θ+180∘\theta + 180^\circ ma przeciwne znaki.

Krok 3. Temperatura zmienia się w sposób ciągły, więc gg też - między tymi punktami istnieje θ0\theta_0 z g(θ0)=0g(\theta_0) = 0, czyli T(θ0)=T(θ0+180∘)T(\theta_0) = T(\theta_0 + 180^\circ). ■\blacksquare

To jednowymiarowy przypadek twierdzenia Borsuka-Ulama; w wersji dwuwymiarowej na całej kuli ziemskiej istnieją antypody zgodne jednocześnie w temperaturze i ciśnieniu.

Kto i kiedy

Przez stulecia uważano to twierdzenie za oczywiste - używali go Euler i Gauss bez słowa komentarza. Pierwszy dowód podał w 1817 roku Bernard Bolzano, czeski ksiądz i matematyk, w pracy o znamiennym tytule Czysto analityczny dowód twierdzenia… - chodziło mu właśnie o to, by fakt „geometrycznie oczywisty” wywieść z definicji, bez odwoływania się do rysunku. Stąd druga nazwa: twierdzenie Bolzano. Niezależnie dowód opublikował Augustin-Louis Cauchy (1821).

Praca Bolzano wyprzedziła swoje czasy: wymusiła precyzyjne definicje ciągłości i zupełności, które pół wieku później dokończyli Weierstrass i Dedekind. Nazwa „własność Darboux” pochodzi od Gastona Darboux, który w 1875 roku pokazał, że wartości pośrednie przyjmuje każda pochodna - nawet nieciągła.

Najczęstsze pytania

Czy punkt cc jest tylko jeden? Nie - twierdzenie gwarantuje co najmniej jeden. Funkcja może przecinać daną wartość wiele razy (np. sinus przecina zero nieskończenie często). Bisekcja znajduje któryś z takich punktów.

Czy twierdzenie działa na przedziale otwartym? Nie wprost - potrzebujemy wartości na końcach. Na (0,1)(0, 1) funkcja f(x)=1xf(x) = \tfrac{1}{x} jest ciągła, a wartości nie ma gdzie „zakotwiczyć”. Kluczowy jest przedział domknięty i ograniczony.

Czym różni się to twierdzenie od twierdzenia Weierstrassa? Weierstrass mówi, że funkcja ciągła na przedziale domkniętym osiąga wartość największą i najmniejszą; wartość pośrednia - że osiąga wszystko pomiędzy. Razem dają: obrazem przedziału domkniętego przez funkcję ciągłą jest przedział domknięty.

Dlaczego dowód wymaga zupełności liczb rzeczywistych? Bo bez niej ciąg połowionych przedziałów może „zbiegać do dziury” - jak w kontrprzykładzie z liczbami wymiernymi i 2\sqrt{2}. Zupełność gwarantuje, że punkt graniczny istnieje.

Czy funkcja z własnością Darboux musi być ciągła? Nie - to najczęstsza pułapka. Przykład sin⁡1x\sin\tfrac{1}{x} (z dowolną wartością w zerze z przedziału ⟨−1,1⟩\langle -1, 1 \rangle) ma własność Darboux i nieciągłość w zerze. Dlatego „sprawdzenie wartości pośrednich” nie jest testem ciągłości.

Podsumowanie