Przejdź do treści

„Nie można być matematykiem, nie będąc poetą w duszy" - Kowalewska

Sofja Kowalewska, 1890

„Nie można być matematykiem, nie będąc zarazem poetą w duszy.”

(za jej nauczycielem Weierstrassem: „matematyk, który nie jest po trosze poetą, nigdy nie będzie pełnym matematykiem”)

Kto to powiedziała

Sofja Kowalewska (1850-1891) - kobieta samych „pierwszych razów” w historii matematyki: pierwszy doktorat z matematyki uzyskany przez kobietę (Getynga 1874, summa cum laude), pierwsza kobieta na katedrze profesorskiej matematyki (Sztokholm 1884), pierwsza w redakcji czasopisma matematycznego (Acta Mathematica) i pierwsza laureatka prestiżowej Nagrody Bordina Akademii Francuskiej (1888). A obok tego - powieściopisarka i publicystka, co współczesnych dziwiło tak bardzo, że musiała się z tego łączenia ról publicznie tłumaczyć. Właśnie z takiego tłumaczenia pochodzi nasz cytat.

Jak było naprawdę

Droga Kowalewskiej do matematyki to gotowy scenariusz filmowy. W carskiej Rosji kobiety nie miały wstępu na uniwersytety, a paszport zagraniczny panna mogła dostać tylko za zgodą ojca lub męża. Osiemnastoletnia Sofja zawarła więc fikcyjne małżeństwo z młodym paleontologiem Władimirem Kowalewskim - wyłącznie po to, by legalnie wyjechać na studia. W Heidelbergu mogła słuchać wykładów jedynie nieoficjalnie, a w Berlinie drzwi uniwersytetu były zamknięte całkowicie. Wielki Karl Weierstrass, „ojciec współczesnej analizy”, początkowo chciał się jej pozbyć, dając zadania, którym - jak sądził - nie podoła. Rozwiązania tak go zaskoczyły, że przez cztery lata uczył ją prywatnie i za darmo, a potem wywalczył dla niej doktorat eksternistyczny.

Cytat pochodzi z autobiograficznego listu z 1890 roku, w którym Kowalewska odpowiada na zdziwienie, że „zajmuje się naraz literaturą i matematyką”. Ludzie mylą matematykę z arytmetyką i uważają ją za naukę jałową - pisała - a tymczasem to nauka wymagająca najwięcej wyobraźni: matematyk, jak poeta, musi „widzieć to, czego nie widzą inni, i patrzeć głębiej”. I dodawała lojalnie, że tę myśl powtarzał jeden z najwybitniejszych matematyków stulecia - jej mistrz Weierstrass.

Czy na pewno tak powiedziała?

Tak - i to z podwójnym potwierdzeniem, jakiego nie ma żaden inny cytat cyklu. Słowa Kowalewskiej znamy z jej własnego, opublikowanego listu. A porównanie matematyka z poetą istnieje także w liście samego Weierstrassa do Kowalewskiej z sierpnia 1883 roku: „prawdą jest, że matematyk, który nie jest po trosze poetą, nigdy nie będzie pełnym matematykiem”.

Pikanterii dodaje obieg cytatu: dziś zdanie przypisuje się niemal wyłącznie Kowalewskiej, choć ona sama uczciwie wskazywała autora. To odwrotność prawa Stiglera z historii o kawie: tam sława przykleiła cudze zdanie do Erdősa, tu - uczennica cytująca mistrza została zapamiętana jako autorka. W obu wypadkach pamięć zbiorowa wybrała barwniejszą postać.

Matematyka za tą historią

Kowalewska nie była ozdobą salonów, lecz matematykiem pierwszej ligi. Twierdzenie Cauchy’ego-Kowalewskiej do dziś jest fundamentem teorii równań różniczkowych cząstkowych - gwarantuje istnienie i jednoznaczność rozwiązań, w duchu tego samego pytania, które dla równań zwyczajnych rozstrzyga twierdzenie Picarda-Lindelöfa oparte na zasadzie Banacha.

Nagrodę Bordina przyniósł jej bąk Kowalewskiej: trzeci - po przypadkach Eulera i Lagrange’a - i, jak się później okazało, ostatni w pełni rozwiązywalny przypadek ruchu wirującego ciała sztywnego. Jury uznało pracę za tak wybitną, że podniosło kwotę nagrody. Badała też stabilność pierścieni Saturna. Zmarła na zapalenie płuc w wieku zaledwie 41 lat, u szczytu kariery.

Jej mistrz Weierstrass toczył w tych samych latach wojnę z Kroneckerem, który odmawiał sensu całej analizie - także tej uprawianej przez jego uczennicę. Historia „poetki w duszy” rozgrywa się więc dokładnie w środku sporu o to, czym w ogóle jest matematyka.

Zobacz też